- Tak, bo to jest w tej chwili najważniejsze - sarknął głos - Poznać personalia strażnika. Wstawaj powiedziałem! Karol z ociąganiem, zgarbiony, ruszył po nierównej betonowej podłodze. Jego oczy dopiero po chwili przyzwyczaiły się do jasności, i mógł zobaczyć, kto choć na chwilę wyciągnął go z dusznej celi. Mężczyzna był niski i otyły, jego nogi wygięte były jak pałąki, niczym nogi kowbojów. Mało prawdowpodobne jednak, by nabyły tego kształtu od zbyt długiego przesiadywania właściciela na końskim grzbiecie. Strażnik sprawiał wrażenie kogoś, kto konia widział tylko na obrazku w przedszkolnej książeczce.
-Dowiem się o co chodzi? - odważył się ponownie zadac pytanie. Strażnik burknął cos nieprzyjemnego pod nosem i pochnął Karola przed sobą. - Chyba mam prawo wiedzieć co się ze mną dzieje! - niemal wykrzyknął pod wpływem kiełkującego gniewu i przerażenia. - No chyba masz pan. Zaraz pan się dowiesz. - raczył odpowiedzień strażnik.
-Od kogo? Od ciebie?
- Nie. Od niego...