Mój tata przesyłał z wojska listy do mojej mamy. Odkryłam je w jednej z szuflad naszej komody. Mama strasznie się zdenerwowała, a tata spokojnie się uśmiachał. Miałam cztery lata, więc nie było szans na to, ze cokolwiek zrozumiałam, ale najwyraźniej dla mojej mamy to było nadmierne wkroczenie w ich intymność. A listy były piękne. W ręcznie malowanych kopertach, z pięknie wykaligrafowanym imieniem i nazwiskiem mojej mamy. Do tej pory wzruszam się wspomnieniem tych listów. Chciałabym dostać taki list chociaz raz w zyciu.Sama nigdy zadnego nie wysłałam.