Nie wiem, czy forumowiczki się ze mną zgodzą, ale wydaje mi się, że listy miłosne (a zwłaszcza w druku) czyta się jakoś dziwnie. Chyba, że pisały je osoby uzdolnione literacko. A my, przeżywające nasze miłości, niekoniecznie potrafimy o nich pisać tak,żeby dla innych to było ciekawe, a nawet i zrozumiałe. Nasze listy to jest zapis n a s z e g o życia, uczuć, wewnętrznych przeżyć, a to wszystko jest trudno wyrazić słowami przecież. W dodatku jak się pisze taki list, to człowiek jest na rożowym obłoku albo w odmętach rozpaczy , bez żadnego dystansu do tego, co powstaje na kartce. Znowu mam na myśli czytelnika i jego, hm,komfort odbioru :-). Ogólnie fajna rubryka, ale robiłabym ostrzejszą selekcję.