Ten artykuł jest mi bardzo bliski, ponieważ też mieszkam poza miastem i wiem z jakimi przygodami się to wiąże. Rano ogromny korek do miasta, po południu równie wielki z miasta. Zepsuta studnia -u mnie taka przygoda zdarzyła się chyba ze dwa razy, na szczęście hydraulikowi nie straszne były żaby i inne znajdujące w owej studni schronienie zwierzęta. Dzielny majster poradził sobie z problemem całkiem szybko jak na podmiejskie warunki. I moje kwiatki nie musiały się już martwić, że zabraknie im życiodajnej wody.A ja, mogłam w końcu zaparzyć upragnioną herbatę i podziwiać ogrodową przyrodę i właśnie tą zieleń i ogrodowe kwiaty lubię tak bardzo, że mimo drobnych przygód i trudności z mieszkaniem poza miastem nie zamieniłabym się ze znajomymi, którzy mieszkają w wygodnym bloku.